sobota, 21 stycznia 2012

Testament mój - Juliusz Słowacki

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami, 
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny, 
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami - 
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny. 

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica 
Ani dla mojej lutni - ani dla imienia; - 
Imię moje tak przeszło jako błyskawica 
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia. 

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie, 
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode; 
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie, 
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę... 

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany 
Mojej biednej ojczyzny - przyzna, kto szlachetny, 
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany, 
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny. 

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą 
I biedne moje serce spalą w aloesie, 
I tej, która mi dała to serce, oddadzą - 
Tak się matkom wypłaca świat - gdy proch odniesie... 

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze 
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biedę; 
Jeżeli będę duchem - to się im pokaże, 
Jeśli mię Bóg uwolni od męki - nie przyjdę... 

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei 
I przed narodem niosą oświaty kaganiec; 
A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei, 
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!... 

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę 
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne; 
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę 
I zgodziłem się mieć tu - niepłakaną trumnę


Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi 
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata? 
Być sternikiem duchami napełnionej łodzi, 
I tak cicho odlecieć - jak duch, gdy odlata? 

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna, 
Co mnie żywemu na nic... tylko czoło zdobi; 
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna, 
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.

niedziela, 8 stycznia 2012

czwartek, 20 października 2011

Repetytorium z historii dla przypomnienia.

News numer 1.***/*** Rozmowę (korespondencję ) przesłał mi via email Marian Wolnicki - mój przyjaciel od 1963 roku.

Panie Wolnicki,

Informuję Pana, że doceniam ogromną pracę Panów, którzy stworzyli tą stronę. Osobiście marzyłem o tym aby taka strona powstała. Sam w 1999 roku próbowałem stworzyć stronę o Olejowie i Trościańcu. Zachętą do tego był św. pamięci Pan Worobiec, który bez reszty oddał się tej sprawie. Pomimo wielu starań i pracy nie udało mi się pozyskać kogokolwiek do współpracy. Pomógł mi w tym jedynie mój brat. Wszyscy pozostali oglądali, podziwiali i nic więcej. Próby pozyskania od kogokolwiek informacji czy fotek spełzły na niczym. Dlatego doceniam pracę adminów i szczerze im za to dziękuję i gratuluję. Przecież wykonali ogromną robotę. Zgromadzili w jednym miejscu ogromną ilość informacji o miejscu naszego urodzenia. Nie ma powodu aby się złościć na to, że chronię swoją pracę i robią wszystko aby zabezpieczyć się przed "psotnikami". A cóż to szkodzi to, że mamy małe utrudnienie, przecież dla dobra sprawy trzeba zrobić wszystko. Osobiście nie widzę problemu jak się poda swoje dane przy logowaniu.
Dla mnie ta strona jest bardzo ważna, ze względu na moje miejsce urodzenia i pochodzenie moich przodków.”

Pozdrawiam,
********* ******* (halaburda)


 News2.

Panie Wolnicki,

Tak nie można. Mojej rodzinie oraz moim przodkom należy się szacunek. Proszę tak nie pisać!!! To nie jest tak jak Pan myśli. My do tego podchodzimy inaczej. Szanujemy ludzi i ich pracę. Przecież robią to za darmo. Cieszę się, że jest ta strona. Podziękowałem i pogratulowałem adminom za ich dobrą robotę. Dumny jestem z tego, że stronę administruje min. mój brat.

pozdro,
(-)

Re: Re: Re: 3.

niech Pan nie tyka mojego drugiego brata. Nic mu Pan nie zarzuci. Nigdy bym nie pozwolił na to aby ktoś o kimkolwiek z mojej rodziny tak mówił, zwłaszcza o moich braciach. Nie słyszałem nigdy takiej opinii. A zresztą co to Pana obchodzi? Dlaczego się Pan wtrąca i jaki ma Pan cel? Proszę się odczepić i więcej nie pisać.

(-)

Re: Re: Re: 4.

Nie jestem autorem ani adminem tej strony. Nie mam z tym nic wspólnego. Dlaczego Pan do mnie pisze? Czy zrobiłem coś Panu? Proszę pytać autorów a nie mnie. Zresztą nie wiem o co chodzi.

Re: Re: Re: Re: Re: 5.

Oczywiście, że Jan jest moim bratem i nie dam na niego powiedzieć złego słowa. Jest w porządku pod każdym względem i wara panu od niego!!! Nigdy przy mnie nikt nie powiedział na niego złego słowa. W Babimoście ma dobrą opinię.

 Re: 6.
Marianna Melz wpisała się u mnie ze względu na Jana, znalazła moje nazwisko. Wtedy Jana w naszej klasie nie było. Brat Jan ją znał a ja nie.
Dobra, kończymy korespondencję.
Re: Re: Re: Re: Re: Re: Re:

Mówiąc szczerze, dopiero teraz mam zamiar przeczytać ten paszkwil. Ten temat nigdy mnie nie interesował. Mam swoje sprawy. Najlepiej olać to i nie przejmować się tym skoro to pana nie dotyczy. Nie wchodzę w to. Jak będzie mi pan dalej dokuczał i czepiał się mnie o coś co mnie nie dotyczy to o wszystkim powiadomię mojego brata Jana. Myślę, że on mnie uwolni od Pana i sobie z panem poradzi. Wchodzi pan w czyjąś rodzinę i poucza mnie. Nie pozwolę na to aby pan obrażał moich braci!!!

Koniec, kropka!!! "


Wierutne kłamstwa i samozaprzeczenia, najpierw wie, a kończąc już nic nie wie, o co chodzi! Z tego wynika, że pisali we dwóch i to po pijaku:))

Bracie babimojski, mną już nie można straszyć nikogo. Minęły te czasy kiedy broniłem rodziny jak niepodległości. Zmądrzałem, albo mówiąc inaczej; nauczyliście mnie rozumu, nie odwzajemniając tego, co zrobiłem dla was.


piątek, 16 września 2011

Larry Flint

Persona o której dzisiaj  piszę stosując niewątpliwie autoprojekcję (czyli patrząc w lustro) zauważa, że „umysł  ograniczony jest umysłem agresywnym”. Zaiste.

Mój blog do niedawna seryjnie produkował teksty o kilku małomiasteczkowych dostojnisiach wychowanych w komunizmie, lub na początku okresu „wojen na górze”. Dla dobra spawy owe posty wykasowałem. Była to w pewnym sensie moja kompromitacja, ponieważ musiałem pisać o nędznikach. Kto wie jednak, czy propagowanie „faceta” o tak miedzianym czole, o takim morale, charakterze, życiorysie oraz poziomie umysłowym nie jest kompromitacją jeszcze większą.

Dla dobra sprawy zniosłem wiele, zniosę i to!

Sytuacja, w której podobny osobnik „gra autorytet”, poniża mnie i obraża głęboko. Nie jako jakiegokolwiek prawicowca, a nawet nie tylko jako Polaka. Jako  człowieka. Iksiński* to nie „autorytet” moralny, lecz moralne zero. Iksiński* to nie intelektualista a pełniący obowiązki intelektualisty. Poziom jego publicystyki nie jest żenujący. Jest skandaliczny. Iksiński* obnosi się wszędzie ze swoją inteligencją. A jest zaledwie typowym produktem oportunistów, inteligentnym inaczej. Wyszczekanym, użytkowym półinteligentem. Produktem masowym z oportunistycznej taśmy. Iloraz autentycznej inteligencji wyższego rzędu występuje u niego w stopniu śladowym. A poczucie humoru prezentuje podobne, co ponure produkcje „satyryka” Tyma.
Miałby duże szanse w rankingu „100 najbezczelniejszych, najbardziej załganych” współczesnych Polaków.
PS. „Dla dobra sprawy” usunąłem z tego bloga 38 postów. Ten post  napisałem   „dla dobra  wyższej sprawy”.
*** Nazwisko w stosownym czasie poda Szparhanka.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Dla dobra sprawy.


Dla dobra sprawy, wykasowałem wszystkie artykuły skierowane ad personam do administratorów http://www.olejow.pl/ . Postaram się, aby to samo zrobili moi krewni i znajomi, których znam i o których wiem, że piszą na  na blogu http://najwyzszaprawda.blogspot.com/.

wtorek, 9 listopada 2010

Szparhanka La Rosa Bianca

Zostałam zaproszona przez administratora, aby zamknąć tą stronę kiedy przyjdzie na to czas.
Zapalę wtedy świece i napiszę nekrolog.

Póki mamy jeszcze trochę czasu, niech nam śpiewa Sergio Endrigo:
ttp://www.youtube.com/watch?v=swNSX6r-f8Y
Kiedy zaraza Halaburdów ma uderzyć,
Jej przyjście wieszcza odgadnie źrenica;
Bo jeśli słusznie wajdelotom mierzyć,
Nieraz na pustych smętarzach i błoniach
Staje widomie morowa dziewica*,
W bieliźnie, z wiankiem ognistym na skroniach,
Czołem przenosi olejowskie drzewa,
A w ręku chustką skrwawioną powiewa.

Strażnicy wioski oczy pod czapami kryją,
A psy wieśniaków, zarywszy pysk w ziemi,
Kopią, śmierć wietrzą i okropnie wyją.
Dziewica stąpa kroki złowieszczemi
Na gumna, sioła i bogate miasta;
A ile razy krwawą chustką skinie,
Tyle pałaców zmienia się w pustynie,
Gdzie nogą stąpi, świeży grób wyrasta.
*Szparhanka

piątek, 16 kwietnia 2010

Dla tych, którym wyprano mózgi

Mediom
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!
Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.
Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzień w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!
Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny, choć krwawy.
A kraj czuje – prezydent znowu jest w swoim mieście
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
Marcin Wolski