piątek, 16 września 2011

Larry Flint

Persona o której dzisiaj  piszę stosując niewątpliwie autoprojekcję (czyli patrząc w lustro) zauważa, że „umysł  ograniczony jest umysłem agresywnym”. Zaiste.

Mój blog do niedawna seryjnie produkował teksty o kilku małomiasteczkowych dostojnisiach wychowanych w komunizmie, lub na początku okresu „wojen na górze”. Dla dobra spawy owe posty wykasowałem. Była to w pewnym sensie moja kompromitacja, ponieważ musiałem pisać o nędznikach. Kto wie jednak, czy propagowanie „faceta” o tak miedzianym czole, o takim morale, charakterze, życiorysie oraz poziomie umysłowym nie jest kompromitacją jeszcze większą.

Dla dobra sprawy zniosłem wiele, zniosę i to!

Sytuacja, w której podobny osobnik „gra autorytet”, poniża mnie i obraża głęboko. Nie jako jakiegokolwiek prawicowca, a nawet nie tylko jako Polaka. Jako  człowieka. Iksiński* to nie „autorytet” moralny, lecz moralne zero. Iksiński* to nie intelektualista a pełniący obowiązki intelektualisty. Poziom jego publicystyki nie jest żenujący. Jest skandaliczny. Iksiński* obnosi się wszędzie ze swoją inteligencją. A jest zaledwie typowym produktem oportunistów, inteligentnym inaczej. Wyszczekanym, użytkowym półinteligentem. Produktem masowym z oportunistycznej taśmy. Iloraz autentycznej inteligencji wyższego rzędu występuje u niego w stopniu śladowym. A poczucie humoru prezentuje podobne, co ponure produkcje „satyryka” Tyma.
Miałby duże szanse w rankingu „100 najbezczelniejszych, najbardziej załganych” współczesnych Polaków.
PS. „Dla dobra sprawy” usunąłem z tego bloga 38 postów. Ten post  napisałem   „dla dobra  wyższej sprawy”.
*** Nazwisko w stosownym czasie poda Szparhanka.

0 komentarze:

Prześlij komentarz